poniedziałek, 22 czerwca 2015

2. My New Family ♡

Patrzyłam się przez okno na moje nowe miasto. Było takie małe, mniejsze od Mooresville, a ja nigdy nie sądziłam, że to możliwe, ponieważ  w Mooresville każdy znał każdego i wszyscy byli przyjaciółmi.
-Ugh, tato...- powiedziałam. Juz mi się tu nie podobało.
-Przestań Renee. Polubisz to miejsce jeśli dasz mu szansę.
Tsa, jakby to było kiedykolwiek możliwe. Po raz kolejny przewróciłam oczami. On niszczył moje życie i o tym wiedział, chociaż grał jakby właśnie nie wiedział. Dupek.
Popatrzyłam w jego stronę i zobaczyłam ze wybiera numer. Znowu dzwonił do Anne.
-Cześć kochanie. Renee i ja jesteśmy kilka minut od twojego domu.
Jękłam.
Czas poznać moją złą macochę i rodzeństwo. Z powrotem usiadłam gdy wjechaliśmy na podjazd i popatrzyłam na dom, był ladny, ale bardziej podobał mi się mój stary. Na zewnątrz stała jakaś kobieta. Strzelałam, że to Anne.
Wyskoczyłam z auta i natychmiastowo usłyszałam ją, krzyczącą moje imię i biegnąca do mnie.
-Renee! Tak dobrze w końcu cie poznać!- przytuliła mnie.
Taa, to była ona. Była ładna i wydawała się miła. Ale ja musiałam poczekać tylko kilka miesięcy.  Prawda wyjdzie w końcu na jaw.
-Mój Boże, jesteś bardzo piękna. Wyglądasz jak młoda Kristen Steward, nieprawdaż?- uśmiechnęła się.
-Ludzie mówią o niej i ja wyglądam jak Rachel Bilson. Dziękuję - posłałam jej fałszywy uśmiech.
Zaraz po tym wyszła jakaś dziewczyna.
-Mamo, Harry naprawdę zaraz dostanie łomot. Obiecuje, że go zabije i jego durnych przyjaciół też za... - zatrzymała się kiedy mnie zobaczyła - Czy to jest Renee? - uśmiechnęła się.
-Tak - Anne odpowiedziała.
Podbiegła  do mnie i mnie przytuliła.
- Jak dobrze w końcu poznać moją przyszłą siostrę. W końcu będę miała siostrę, nawet nie wiesz jak zawsze chciałam mieć młodsza siostrzyczkę. Mama przyniosła mi zamiast tego,  małego brata.- jej głowa odwróciła się w stronę Anne i posłała jej spojrzenie.
Anne się uśmiechnęła.
-Renee, to jest moja córka, Gemma. Jest w domu tylko w weekendy i święta.
Pokiwalam głową.
- Mam nadzieje, że poznamy się bliżej.
Okej skłamałam, wielka mi sprawa.
Mój tata zabrał moją walizkę.
-Okej, pokażmy jej, jej nowy pokój.- powiedział uśmiechając się i oplatając  swoje ramię wokół Anne. Odwróciłam się I poszłam za nimi, rozglądając się po ogródku.
Było tu ładnie, ale tęsknił am za swoim starym podwórkiem. Miałam tak wiele związanych z nim wspomnień. Ślizgawki wodne, urodziny, randki.
Weszłam na klatkę schodową i stanęłam. Ten dom w ogóle nie był taki jak mój, dużo mniejszy i nie tak wspaniały. Chciałam mój stary pokój,  chciałam moja łazienkę, chciałam biuro mojego taty z powrotem i zapach tego domu. Tęskniłam za tym zapachem wanilii, którym zawsze pachniał. Był to ulubiony zapach mojego taty wiec zawsze unosił się w powietrzu.
-Renee...- Anne wynurzyla swoją głowę zza drzwi.
-Huh?- wyrwałam się z zamyślenia i spojrzałam  a Anne.
-Chodź do środka kochanie. Chcemy ci pokazać twój nowy pokój. - Uśmiechnęła się, a ja spojrzałam jeszcze raz na dom zanim weszłam do nowego domu.
Rozejrzałam się I zamarlam. Z zewnątrz wyglądam na dużo mniejszy.
-Macie tu całkiem nieźle. - powiedziałam patrząc na sufit i wokoło siebie.
-Oh, dziękuję kochana.- Anne powiedziała i uśmiechnęła się.
Weszłysmy do jadalni, gdzie wokół stołu siedziało 5 chłopaków.
-Harry- powiedziała Anne.
Poczekalam, aż któryś podniesie głowę, bym mogła zobaczyć, który jest moim przyrodnim bratem. Mój wzrok spoczął na jednym z kręcony mi włosami i bezczelnym uśmiechem. Zakochałam się w jego uśmiechu i w jego idealnych zębach. Kochałam facetów z idealnymi zębami. Jego włosy były kręcone i zaczesane do tyłu w czubek, on był idealny. Mam nadzieje ze on nie był moim bratem.
- Tak Mamo?  - łóżek popatrzył do góry swoimi wielkimi zielonymi oczami.
Cholera, pomyślałam.
-To jest Renee- popatrzył  na mnie.
- O cześć- pomachałam i uśmiechnęłam się.
-Hej.
Harry był w moim wieku, mimo, że wyglądał na więcej niż 19 lat, ale z drugiej strony ja wyglądałam  na mniej niż 19.
Anne wskazała byśmy poszły dalej.
Popatrzyłam na Harrego, kiedy ruszyłam prosto za każdym. Wychodząc po schodach usłyszałam chichotanie Harrego.
- Durne akcenty obce. Nienawidzę ich tak bardzo.- powiedział kładąc kartę.
opadła mi szczęka. To było okropne. Dużo ludzi mówiło mi, że mój akcent jest słodki.
-Nienawidzę południowych lasek, które jakoś odnajdują swoją drogę do Anglii, przez wycieczkę szkolną lub coś innego. To jak się ubierają i jak mówią jest strasznie wkurzające. - pokiwal głową I wszyscy zaczęli się śmiać.
- Nie dopasuje się tu w ogóle.- powiedział blodasek, brzmiał jak Irlandczyk.
Ta banda jest złośliwa, są tacy krytyczni. Ale znowu, ja też trochę taka była. Ale nigdy nie powiedziałam nic, co mogłoby zaboleć...
-Renee! - zawołał mój tata i wbiegłam po schodach, wciąż patrząc patrząc na chłopców.
Co za beznadzieja. Mój nowy brat był tak samo zły jak pozostała 4.
Zastalam wszystkich w pokoju. Strzelałam, że to mój pokój.
-To twój pokój. Gemmy jest na dole a Harrego dokładnie tutaj- Anne wskazała na drzwi dokładnie naprzeciwko moich, na serio to były jakieś 2 kroki.
Westchnęłam. Cudownie.
Harry był na mojej czarnej liście.
On i ja nie dogadamy się.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hello 😍
W końcu jest kolejny rozdział
mam nadzieje ze 3 ukaże się jak najszybciej może za 2, 3 dni xd
Byłoby miło jakby ktoś, kto zaglądnie poinformował mnie o tym, przez komentarze ☺

Tori xx



IM BACK

No hej :D
Nie wiem czy w ogóle ktoś jeszcze tu zagłada, ale postanowiłam wrócić i kontynuować to tłumaczenie :)
Już kończy sie szkoła wiec będę miała dużo czasu na pisanie i tłumaczenie na tym i na moich innych dwóch blogach. Mam nadzieje ze będzie sie wam podobało ;)

Tori xx