piątek, 1 stycznia 2016

4.First Day ♡

Obudziłam się i przygotowałam się na pierwszy dzień w nowej szkole, ubrałam świecący, różowy top bez rękawów, moje obcisłe dżinsy i krótkie, czarne Conversy.
Zjadłam moja śniadanie i czekałam, aż Harry zejdzie na dół. Tata zszedł na dół, zgarnął butelkę soku pomarańczowego i potrząsnął ją.
-Anne powiedziała, że kiedy dotrzecie do szkoły, Harry zaprowadzi cię do biura ( sekretariat ) by dostać twoje klasy i mapę szkoły i inne.- kiwnęłam głową.
-Okey.- Tata podszedł do mnie i pocałował czubek mojej głowy.
-Miłego dnia kochana- I wyruszył na swój pierwszy dzień nowej pracy.
Harry niedługo zszedł na dół. Jak przykre jest to, że byłam gotowa przed nim? Spojrzałam na to, w co był ubrany. Miał na sobie biały v neck (T-shirt który ma dekolt wycięty w trójkąt; jak to), obcisłe dżinsy i białe, krótkie Converse.
Co do cholery? Pomyślałam. Byliśmy ubrani prawie tak samo. Wyglądał dobrze, tak przy okazji, jego dżinsy wyglądały na nim seksownie.
Łee, stop!
Gdy ja i Harry dojechaliśmy do szkoły spojrzałam na nią.
-O mój Boże ona jest ogromna! To czyni liceum w Mooresville szkołą podstawową.-Powiedziałam. Harry zaparkował auto i wyłączył je.
-Słuchaj, możesz ukryć ten okropny akcent?- Opadła mi szczęka.
-Czemu do cholery jesteś dla mnie wredny? To właśnie, kim jestem, przywyknij do tego Loczku.-Prychnęłam.
Przewrócił oczami.
-W porządku, nie mów, że nie próbowałem powstrzymać cię od robienia z siebie pośmiewiska.-Wyskoczył z samochodu, tak jak ja zrobiłam. Zamknął je i pokonał drogę z parkingu do szkoły. Zatrzymałam się. Myślałam, że pokaże mi gdzie jest sekretariat.
-Czy o czymś nie zapomniałeś?-Krzyknęłam za nim. Odwrócił się i podszedł z powrotem do mnie, oglądając się za siebie.
-Słuchaj, tutaj, nie znam cię, łapiesz? Mam reputację do utrzymania, a ty mi jej nie zrujnujesz.-Powiedział wskazując na mnie.
Zmrużyłam na niego oczy. Boże ja serio nie mogę znieść tego dzieciaka.
-Mój tata powiedział, że twoja mama powiedziała, że pokażesz mi, gdzie sekretariat jest!
-Zapytaj kogoś innego- I odszedł.
Rozejrzałam się po salach w poszukiwaniu biura.
-Mogę ci w czymś pomóc kochanie?-Usłyszałam głos.Był to chłopak. Odwróciłam ię i zobaczyłam naprawdę słodkiego chłopaka, o brązowych włosach i niebieskich oczach, idealnym uśmiechu, właściwie wszystko było w nim idealne.
-Um, tak. Muszę znaleźć biuro. Jestem tu nowa i mój przyrodni brat miał mnie tam zabrać ale gdzieś uciekł.-Powiedziałam.
-Oh, więc idź za mną, zaprowadzę cię tam.-I zaczął iść a ja szłam przy nim.
-Więc skąd jesteś? Nie z Anglii-Uśmiechnął się.
-Indiana. Mooresville- Odpowiedziałam.
-Jesteś daleko od domu. Co przyniosło cię do Holmes Chapel?-Westchnęłam.
-Mój tata poznał kobietę stąd, więc w sumie byłam zaciągnięta tu.- Zachichotał.
 -Cóż, większość ludzi jest tu bardzo miła. Jesteśmy szczęśliwi mając cię tu.- Uśiechnął się.
Szliśmy, dopóki nie dotarliśmy do drzwi głoszących "BIURO"
-Więc, już jesteśmy-powiedział.
-Dziękuje Ci bardzo- Posłałam mu uśmiech.
-Nic wielkiego, kochanie. Przy okazji jak masz na imię. W przypadku, kiedy znowu na ciebie wlecę, będę wiedział jak cie nazwać.
-Rene'e-Pokiwał głową.
-Miło mi cię poznać Rene'e. Jetsem Gary. Mam nadzieje widywać cię częściej.-Uśmiechnął się do mnie.
-To tak jak ja-Złączyłam swoje dłonie.
Przynajmniej nnie był takim palantem jak Harry.Ten facet ma maniery, to jest co czego oczekiwałam od Harry'ego, gdy zobaczyłam go po raz pierwszy, ale wydaje mi się, że nie można oczekiwać tak wiele od Harry'ego.

Później podczas lunchu.
Weszłam na stołówkę ii zobaczyłam Garry'ego machającego do mnie. Czy on mnie szukał? Uśmiechnęłam się.
Usiadłam przy jego stoliku z nim, 2 innymi gośćmi i dziewczyną.
-Hej, Rene'e. Jak na razie mija ci pierwszy dzień?-Garry zapytał.
-Całkiem dobrze. Kim są twoi przyjaciele?-Zapytałam, uśmiechając się do trójki siedzącej z nami przy stoliku.
-Oh, wybacz moje maniery, to jest Jade.-Spojrzałam na śliczną dziewczynę z kręconymi włosami.
-Cześć-Powiedziałam wyciągając moją rękę do uścisku. Ona potrząsnęła ją.
-Cześć Rene'e- Uśmiechnęła się do mnie.
-To jest Tyler i Bruce
-Rene'e- Tyler kiwnął głową i uścisnął moją dłoń.
-Cześć-Odpowiedziałam. Uścisnęłam również rękę Bruce'a.
-Więc skąd jesteś?-Jade zapytała uśmiechając się.
-Mooresville, Indiana.-Jej oczy rozszerzyły się.
-O mój!-Odpowiedziała, zasłaniając usta. Uśmiechnęłam się i potrząsnęłam głową.
-Taak. Daleko stąd, wiem.
Garry złapał moją uwagę.
-Więc jak podoba ci sie w  Holmes Chapel do tej pory?
-Jest okej-Kłamstwo.
-Nie ma tu nic ciekawego do roboty. Dość nudne. Ale my sobie radzimy.
-Tak. To znaczy tu jest ładnie, nie dotarłam do miasteczka, by to sprawdzić, ale...-Obejrzałam się słysząc krzyki jakichś ludzi. Ku mojemu zaskoczeniu, był to Harry z grupką znajomych.
-Ugh, czy mógłby nie być nieznośny?-Powiedziałam patrząc na Harry'ego, śmiejącego się głośno z przyjaciółmi.
Czy oni chcą, aby cała stołówka ich zauważyła, czy coś? Powiedziałam sobie w myślach. Gary również obejrzał się.
-Oh tak, Harry Styles z przyjaciółmi? Ta, oni myślą, że są lepsi od innych, czy coś.-Spojrzałam i podniosłam brwi.
-On nie jest niczym specjalnym, wierz mi.-Powiedziałam. Jade  przeniosła swój wzrok na mnie.
-Skąd to wiesz?-Zapytała.
-Mieszkam z nim teraz-Oczy Jade rozszerzyły się, kiedy próbowała mówić.
-T-ty mieszkasz z-z Harry'm?-Zapytała. Kiwnęłam głową.
-Teraz oj jakiegoś dnia i już gra mi na nerwach-Ona uśmiechnęła się.
-Naprawdę? Wiele dziewczyn, tak jak ja, byłaby szczęśliwa będąc tobą. On jest wspaniały!
Chętnie! Zamieniłabym się z nią z całego serca, gdybym mogła.
-On jest dupkiem-Powiedziałam.
-Ta, ale te oczy...I te włosy! Te-ten uśmiech...-Ona prawie śliniła się na jego widok. To było właściwie całkiem obrzydliwe.
-Fuj, Jade! Mogłabyś ślinić się na widok kogoś, kto jest.... hmm, no nie wiem, człowiekiem? On nie ma manier za grosz. Pierwszy raz jak go poznałam, śmiał się z mojego wiejskiego (Od tłumaczki: Takiego country, więc u nas to jest taki wiejski) akcentu. Jest wredny.
Popatrzyła się na mnie jakbym była głupia, lub coś. Te dziewczyny nie znają połowy historii. Szczerze, jeżeli naprawdę myślą, że Harry ma to wszystko i nawet więcej, są głupie i ja prawdopodobnie straciłabym cały szacunek dla ludzkości.
-Rene'e, jak możesz nie uważać go za gorącego?-Ona wskazała na Harry'ego, który spojrzał na mnie, ale natychmiast odwrócił wzrok.
-Poniewż jest cymbałem.-Odpowiedziałam.Uśmiechnęła się i zmrużyła na mnie oczy.
-Lubisz go, prawda?
Cooooooooooo?!
-Myślisz, że ja lubię tego dupka?!-Jej uśmiech poszerzył się.
-Mhmmm.
-Cóż, jesteś w błędzie.-Powiedziałam i zaczęłam jeść patrząc na swoje buty.
Ona była opętana. CAŁKOWICIE. Jak ona mogła tam pomyśleć? To znaczy, minus rzecz, którą powiedziałam o nim dzisiejszego ranka, to było głupie. Byłam zmęczona.
-Cóż twoja siła woli jest niesamowita. Ponieważ, gdybym była tobą, ja już by,..
-NIE waż się skończyć tego zdania!-Zakryłam uszy i zamknęłam moje oczy mocno.
Ta szkoła jest totalnie opętana.




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

No hej ;D Kolejny rozdział :d Długo nie było wiem ale niestety sprawy prywatne miałam i to całkiem dużo ich się nagromadziło, więc nie miałam czasu na pisanie. Poza tym dopiero dostałam komputer z naprawy, a źle mi się pisało na tablecie, albo telefonie.
Mam nadzieje, że jutro opublikuje rozdział kolejny bo już się za niego zabieram:D Jak nie będzie go jutro, to znaczy, żę będzie pojutrze :D :)

Tori xx