Pierwsza noc w moim pokoju była okej, ale wciąż tęskniłam za moim ( dawnym ).
Wstałam i zaczęłam iść przez pudła z moimi rzeczami. Podniosłam zdjęcie, przestawiające mnie i moich przyjaciół, tak bardzo za nimi tęskniłam. Tak, że prawie mnie to bolało. Marze o tym, by zobaczyć ich ponownie i mieć tylko jedną minutę więcej z nimi, żeby im powiedzieć,jak jak bardzo, szczerze, byłam zadowolona z naszego wspólnie spędzonego czasu. Postawiłam zdjęcie na szafce nocnej, obok mojego łóżka i włączyłam "Obsession" Frankiego J i Baby Bash.
Zaczęłam wieszać moje plakaty Taylora Lautnera na ścianie, kiedy wszedł Harry.
-Czego do cholery ty słuchasz?- Zapytał zaspanym głosem.
-Nigdy nie pukasz?- Prychnęłam, dając mu do zrozumienia, że on naprawdę był na mojej czarnej liście.
-Wiesz, że jest 9 rano?
-Przebolej to. Jest 4 nad ranem w Indianie, wolałbyś, żebym obudziła cię o tej godzinie? Z chęcią to zrobię jutro.
Przewrócił oczami i popatrzył na moją ścianę.
-Taylor Lautner? Serio? Też lecisz na niego, przez te sztuczne abs?
Popatrzyłam zza siebie na niego.
-Sztuczne abs?- założyłam ręce na klatce piersiowej i lekko się zaśmiałam.- Zazdrosny?
Zwęził swoje oczy.
-Ta, o co tu być zazdrosnym?
Gapił się na mój plakat Taylora Lautnera w czarnej koszuli, która była mokra i odpięta, ujawniając jego abs.
-Popatrz, jego włosy, ciało- Przerwał mi- Mam to wszystko.
Przewróciłam oczami i się uśmiechnęłam.
-Ta, racja, jasne- Odwróciłam się i wyciągnęłam moje spodnie.
Harry stał tam, kiedy się ponownie odwróciłam.
-Co?- Zapytałam.
-Jesteś trochę suką- Powiedział- PMS?- Zapytał uśmiechając się.
-To chore! Nie powiedziałabym ci tego nawet gdyby tak było! I dla twojej informacji, nazywanie mnie suką, biorę za komplement.
Popatrzył na mnie, gdy pokonywałam drogę do mojej szafy, by schować jeansy.
-Dlaczego?-Zapytał.
Odwróciłam się.
-Bo wiem, że nią jestem- I poszłam po więcej ubrań.
-Cóż, tak długo jak wiesz.-Powiedział z uśmieszkiem.
Zwęziłam oczy i posłałam mu najgroźniejsze spojrzenie.
-Jeżeli nie wyjdziesz z mojego pokoju, to się o tym przekonasz!
Jego oczy rozszerzyły się, a następnie pojawił się kolejny uśmieszek.
-Ohhhh, przepraszam Najdroższa Siostro- Zaśmiał się.
Wyciągnęłam plakat Two Directions i przykleiłam go na ścianę. Harry wszedł bardziej do pokoju i bardziej gapił się na moje plakaty.
-Boże te są jeszcze gorsze!- Odwróciłam się westchnęłam.
-Nawet ze mną nie zaczynaj o Two Directions, bo przysięgam, że będziesz się potem głupio czuł.
Harry popatrzył na mnie i się uśmiechnął.
-Nawet nie mam zamiaru się kłócić
-Dziękuję- Odwróciłam się, by przykleić resztę do mojej ściany.
-Ponieważ wszyscy wiedzą, że są gejami.- Odwróciłam się szybko i spojrzałam na niego. To było śmiertelne spojrzenie, bo byłam na skraju zabicia go.
-Który jest twoim ulubieńcem?- Zapytał, a ja znów założyłam ręce.
-Nie mam ulubionego, wszyscy nimi są.
-Okej, za którego z tej piątki wyszłabyś za mąż?- Zapytał.
-Za Edwarda.- Nie zajęło mi to długo, by opowiedzieć.
Edward był pierwszym, którego kiedykolwiek zobaczyłam i automatycznie go polubiłam, a kiedy został połączony w zespół z pozostałą 4 w X-Factorze, polubiłam też resztę.
-Edward Stiles. Okej.- uśmiechnął się i przewrócił oczami- On na pewno jest gejem.
Pstryknęłam palcem i wskazałam na drzwi.
-Wyjdź! Teraz!- Wypchnęłam go za moje drzwi i zamknęłam mu je prosto przed twarzą.
Udało mu się to pogorszyć.
*Potem na śniadaniu*
Musiałam założyć mój top bez rękawów, a na to koszulę w kratę . Wyciągnęłam moje obcisłe dżinsy oraz kowbojki i je też na siebie założyłam i zeszłam na dół. Usiadłam przy stole, w jadalni, obok mojego taty.
-Nie jesteśmy w Indianie- Harry zażartował, kiedy spojrzał na mnie i mój strój. Nawet nie patrzyłam na niego, w przeciwnym razie uderzyłabym go w twarz za to i za dzisiejszy poranek.
-Harry przestań!- Anne powiedziała z kuchni.
-Ja tylko mówię, że nie wpasujesz się ubierając się tak.- Odpowiedział, gryząc kawałek bekonu.
-Mam inne ciuchy, wiesz?- Odburknęłam.
Gemma popatrzyła na Harry'ego a potem na mnie.
-Mam kilka starych ubrań, w które się już nie mieszczę jeżeli chciałabyś mieć ich trochę więcej. Cieszyłabym się, mogąc ci je dać. Nie obrażam twoich w ogóle. Ja próbuje się ich tylko pozbyć, a moja kuzynka ich nie chce.- Uśmiechnęła się.
Lubiłam Gemmę i Anne. Wiem, że powiedziałam, iż daje im kilka miesięcy, ale już mogę powiedzieć, że były one dobrymi ludźmi. Harry natomiast był cymbałem.
-Używane ubrania?- Harry zaczął się śmiać.
-Nikt nie zauważy różnicy Harry!- Gemma powiedziała.
-Nie, dopóki im nie powiem.-Odpowiedział.
-Dlaczego? Bo jesteś wielkim dupkiem? Serio muszę się ich pozbyć, a Ella ich nie chce!
Anne zatrzymała tą dwójkę.
-Przestańcie się kłócić oboje! Harry przestań już. Matty dawał ci używane ubrania kilka lat temu, więc przestań.- Powiedziała.
-Byłem dzieciakiem.
Był wprost złośliwy. Nie zrobiłam nic, żeby zasłużyć sobie na zachowanie tego typu.
-Nie ważne, przestań!- Powtórzyła siebie, na co Harry przewrócił oczami i fuknął.
-Cokolwiek.
Gemma schyliła się i pacnęła Harry'ego w ramię, na co on pochylił się i uderzył ją w plecy.
Mój tata popatrzył na mnie i się uśmiechnął.
-Urządzasz swój pokój, skarbie?- Przytknęłam i uśmiechnęłam się do niego.
-Ta, sprawia, że tęsknię, za domem.
Uśmiechnął się i chwycił moją dłoń.
-Wiem słonko.
Chciałam być w domu bardziej niż cokolwiek innego.
Po śniadaniu Gemma wręczyła mi dużą torbę ubrań.
-Dzięki jeszcze raz, to znaczy ja mam inne ubrania.-Uśmiechnęła się.
-Wiem, Harry jest tylko dupkiem, ale uwierz mi, on tak się zachowuje też do mnie. Przyzwyczaisz się.
Wniosłam torbę do mojego pokoju i przepatrzyłam ją. Ubrania były urocze, naprawdę nie można było stwierdzić, że były używane. Wiele Hollistera i American Eagle.
W końcu je ubrałam.
Później tego wieczoru, po kolacji Gemma pakowała się do szkoły.
-Dobrze, wrócę na wesele.
To było tylko za dwa tygodnie.
-Okej, Pa dziecinko!- Anne powiedziała trzymając ją. Kiedy ją uwolniła, Gemma pokonała drogędo mojego taty i przytuliła go.
-Pa Randy.
-Pa kochanie. Bądź ostrożna.-Powiedział,
Potem Gemma uściskała mnie.
-Było mi ciebie miło poznać, znowu, Renee.-Uśmiechnęłam się
-Mi ciebie też, jeszcze raz dzięki za ubranie.
Nie umiałam jej podziękować wystarczająco uczciwie.
-Nic wielkiego. Pójdziemy na zakupy kiedyś za niedługo.-Uśmiechnęła się do mnie.
Odwróciła się do Harry'ego pozbywając się uśmiechu ze swojej twarzy.
-Pa- To wszystko co powiedziała.
-Narka- Harry powiedział spoglądając na telefon.
Wow. Ona prawdopodobnie nienawidziła go bardziej niż ja.
W końcu Gemma odeszła, czego było szkoda. Teraz muszę wytrzymać z Harrym samotnie. Poszłam na górę do mojego pokoju. Zgarnęłam jakąś pidżamę i wzięłam prysznic.
Kiedy byłam czysta, owinęłam ręcznik wokół mnie. Było naprawdę gorąco w łazience, tak, że prawie nie mogłam oddychać, więc weszłam do mojego pokoju.
Właśnie kiedy miałam odwinąć ręcznik , Harry wszedł do pokoju. BEZ PUKANIA.
Przytrzymałam ręcznik na sobie.
-PUKAJ! NA BOGA, HARRY! Masz szczęście, że wciąż jestem owinięta ręcznikiem.
Gapił się na mnie przez sekundę, a potem odwrócił wzrok bardzo szybko.
-Ta, bez żartów.- Powiedział- Bądź gotowa na 7 jutro rano. Mamy szkołę.
-Cokolwiek.- Powiedziałam i on zamknął drzwi. Ja naprawdę nie chciałam jechać do szkoły z tym idiotą.
Poczekałam, aż wyschną mi włosy i położyłam się. Nie mogłam spać z mokrymi włosami, to po prostu z jakiegoś powodu mi przeszkadzało.
Całkowicie bałam się jutra. Jęknęłam, odwróciłam się i wkrótce zasnęłam.~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejka!
Ogłaszam wszem i wobec, że teraz będę rozdziały będą się teraz pojawiać (prawdopodobnie) codziennie! Mam dużo czasu bo siedze w Austrii i się nudzę, więc dla zabicia czasu tłumaczę :D mam nadzieje, żę teraz się ktoś odważy napisać komentarz :D Ja nie gryzę :'D (POŁYKAM W CAŁOŚCI)
No to w tym rozdziale niezbyt wiele się dzieje, ale już w przyszłym się coś ruszy, bo to pierwszy dzień w nowej szkole Renee :D Chyba wiecie, że jako Renee autorka obsadziła Miley Cyrus. (Oczywiście kilka lat wcześniej kiedy była jeszcze brunetką), wiec nie muszę udostępniać spisu bohaterów. Chyba skupie się najbardziej na tym tłumaczeniu i moim pierwszym autorskim opowiadaniu, więc możęcie się mnie tu często spodziewać ;)
Tori xx