♥
Podeszłam do moich przyjaciół i stanęłam przed nimi, próbując powstrzymać łzy. Ian, Kasey i Kayla stali wszyscy, z łzami w oczach. 11 lat przyjaźni poszło w błoto, a wszystko dlatego że mój tata spotkał dziewczynę skądś o nazwie Holmes Chapel w Anglii.
-Przyjedź, żeby zobaczyć się z nami jak tylko będziesz miała szanse- powiedziała Kasey.
Pokiwałam głową.
-Przyjadę- i dałam jej największego możliwego przytulasa. Kayla podeszła i przytuliła mnie z mnóstwem łez spływających po jej twarzy.
-Proszę, nie jedź!- załkała.
Wtedy się złamałam. Łzy wylewały się z moich oczu i nie mogłam ich zatrzymać.
-Muszę Kayla. Ale wrócę, albo przylecę do was kiedy tylko będę miała okazję, dobrze?-Pokiwała głową i pociągnęła nosem, ocierając oczy z łez.
-Okej-i znowu mnie przytuliła.
Ian stał tam. On starał się jak tylko mógł, by powstrzymać łzy. On był facetem, a "oni nie płaczą".
-Będę za Tobą tęsknić Ian-uśmiechnął się.
-Też będę tęsknić.
Czekałam, aż mnie przytuli, zajęło mu chwilę by w końcu to zrobić. Ja nie wiem czy było to ze względu na naszą historie randkową, lub cokolwiek innego, ale zrobił to kłopotliwym tylko przez czekanie, tak długo jak on, na przytulenie mnie.
-Będę za tobą tęsknić- powiedział miękko, a ja zamknęłam oczy. Ian był tak naprawdę pierwszym chłopakiem, którego kochałam. Nic nie było między nami, oboje nie byliśmy gotowi na coś takiego i to tylko sprawiłoby, że nasza przyjaźń byłaby okropna, gdybyśmy zerwali. Myślę, że oboje wiedzieliśmy, iż byliśmy lepszymi przyjaciółmi.
Gdy się puściliśmy, wszyscy przytuliliśmy się ponownie.
-Bardzo Was kocham-powiedziałam przez łzy.
-Też Cię kocham!- powiedzieli w tym samym momencie, a to wprawiło mnie w jeszcze większy płacz. To ostatni raz kiedy słyszę to od nich osobiście.
Wycofałam się w stronę samochodu i wysłałam im wszystkim całusa.
Wskoczyłam do samochodu i spojrzałam z powrotem na ich smutne twarze. Zabijało mnie zostawianie jedynych przyjaciół jakich miałam, teraz muszę spotkać nowych, którzy nigdy nie będą podobni do tej trójki i nowych, którzy nie będą mieć nawet takiego samego akcentu jak ja! Nie będe ich rozumieć.
Mój tata miał szofera ( nie wiedziałam jak to dokładnie przetłumaczyć XD,może być równie dobrze, coś w stylu nawigacji), który wiózł nas na lotnisko.
-Teraz musisz wiedzieć, że ona ma dwójkę dzieci. Córkę i syna. Jej córka Gemma jest na studiach/na uniwersytecie, a Harry jest w Twoim wieku.
-ONA MA DZIECI?!- zapytałam.
-Tak i są to cudowne dzieci Renee.
Pokiwałam głową.
-Co sprawia, że myślisz, że się chociaż dogadamy?-Zapytałam go. On gestem nakazał mi być cicho, kiedy odbierał telefon. Domyśliłam się, że to była Anne. Tak właśnie miała na imię.Ponieważ on cały czas mówił do niej "kochanie" i "skarbie". Przewróciłam oczami i spojrzałam za okno.
Będę tęsknić za Indianą. Bardzo.
Będę tęsknić za moimi przyjaciółmi, za moim domem, w którym mieszkałam od urodzenia. Tu nie będzie żadnych złych wspomnień w Indianie, pomijając moją mamę, która odeszła ode mnie i mojego taty kiedy ja miałam tylko 4 lata. Ale ja naprawdę jej nie pamiętam. Tata mówił, że nawet lepiej mi bez niej. Znaczy, przypuszczam, że ma rację, radzę sobie bez mamy. Więc nie wiem dlaczego myśli, że potrzebuje jakiejś teraz. W tym roku otrzymam dyplom i skończę szkołę, więc o co chodzi? Myślę, że to całe mieszkanie jest głupie. Dlaczego nie mogłam zostać tu z moim dziadkiem i babcią? Zaproponowali mi zamieszkanie, ale mój głupi tata powiedział nie.
Nie jestem na to wszystko gotowa.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No więc pierwszy rozdział już mamy z głowy :) Mam nadzieje że wam się spodoba. Rozdziały będą dodawane w miarę często. Postaram się je dodawać co 2, 3 dni, a jak coś pójdzie nie tak i rozdział będzie musiał się spóźnić to was powiadomię od razu ! :D 1 komentarz = następny rozdział :)
Tori xx
-Proszę, nie jedź!- załkała.
Wtedy się złamałam. Łzy wylewały się z moich oczu i nie mogłam ich zatrzymać.
-Muszę Kayla. Ale wrócę, albo przylecę do was kiedy tylko będę miała okazję, dobrze?-Pokiwała głową i pociągnęła nosem, ocierając oczy z łez.
-Okej-i znowu mnie przytuliła.
Ian stał tam. On starał się jak tylko mógł, by powstrzymać łzy. On był facetem, a "oni nie płaczą".
-Będę za Tobą tęsknić Ian-uśmiechnął się.
-Też będę tęsknić.
Czekałam, aż mnie przytuli, zajęło mu chwilę by w końcu to zrobić. Ja nie wiem czy było to ze względu na naszą historie randkową, lub cokolwiek innego, ale zrobił to kłopotliwym tylko przez czekanie, tak długo jak on, na przytulenie mnie.
-Będę za tobą tęsknić- powiedział miękko, a ja zamknęłam oczy. Ian był tak naprawdę pierwszym chłopakiem, którego kochałam. Nic nie było między nami, oboje nie byliśmy gotowi na coś takiego i to tylko sprawiłoby, że nasza przyjaźń byłaby okropna, gdybyśmy zerwali. Myślę, że oboje wiedzieliśmy, iż byliśmy lepszymi przyjaciółmi.
Gdy się puściliśmy, wszyscy przytuliliśmy się ponownie.
-Bardzo Was kocham-powiedziałam przez łzy.
-Też Cię kocham!- powiedzieli w tym samym momencie, a to wprawiło mnie w jeszcze większy płacz. To ostatni raz kiedy słyszę to od nich osobiście.
Wycofałam się w stronę samochodu i wysłałam im wszystkim całusa.
Wskoczyłam do samochodu i spojrzałam z powrotem na ich smutne twarze. Zabijało mnie zostawianie jedynych przyjaciół jakich miałam, teraz muszę spotkać nowych, którzy nigdy nie będą podobni do tej trójki i nowych, którzy nie będą mieć nawet takiego samego akcentu jak ja! Nie będe ich rozumieć.
Mój tata miał szofera ( nie wiedziałam jak to dokładnie przetłumaczyć XD,może być równie dobrze, coś w stylu nawigacji), który wiózł nas na lotnisko.
-Teraz musisz wiedzieć, że ona ma dwójkę dzieci. Córkę i syna. Jej córka Gemma jest na studiach/na uniwersytecie, a Harry jest w Twoim wieku.
-ONA MA DZIECI?!- zapytałam.
-Tak i są to cudowne dzieci Renee.
Pokiwałam głową.
-Co sprawia, że myślisz, że się chociaż dogadamy?-Zapytałam go. On gestem nakazał mi być cicho, kiedy odbierał telefon. Domyśliłam się, że to była Anne. Tak właśnie miała na imię.Ponieważ on cały czas mówił do niej "kochanie" i "skarbie". Przewróciłam oczami i spojrzałam za okno.
Będę tęsknić za Indianą. Bardzo.
Będę tęsknić za moimi przyjaciółmi, za moim domem, w którym mieszkałam od urodzenia. Tu nie będzie żadnych złych wspomnień w Indianie, pomijając moją mamę, która odeszła ode mnie i mojego taty kiedy ja miałam tylko 4 lata. Ale ja naprawdę jej nie pamiętam. Tata mówił, że nawet lepiej mi bez niej. Znaczy, przypuszczam, że ma rację, radzę sobie bez mamy. Więc nie wiem dlaczego myśli, że potrzebuje jakiejś teraz. W tym roku otrzymam dyplom i skończę szkołę, więc o co chodzi? Myślę, że to całe mieszkanie jest głupie. Dlaczego nie mogłam zostać tu z moim dziadkiem i babcią? Zaproponowali mi zamieszkanie, ale mój głupi tata powiedział nie.
Nie jestem na to wszystko gotowa.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No więc pierwszy rozdział już mamy z głowy :) Mam nadzieje że wam się spodoba. Rozdziały będą dodawane w miarę często. Postaram się je dodawać co 2, 3 dni, a jak coś pójdzie nie tak i rozdział będzie musiał się spóźnić to was powiadomię od razu ! :D 1 komentarz = następny rozdział :)
Tori xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz