Następnego poranka obudziłam się, nadal będąc w szoku, przez wczorajsze wydarzenia. To było takie dziwne. Dalej czułam go na moich ustach.
Przebrałam się w moją ciemnoniebiesko-czerwoną koszulę w kratę, którą dała mi Gemma, to był Hollister, nie był tani. Zapięłam ją i odwinęłam rękawy.
-Okej, to wygląda naprawdę głupio-Powiedziałam do siebie. Podwinęłam rękawy do góry, ale wtedy przyszła mi do głowy pewna myśl.
Po ostatniej nocy, chcę osłabić Harry'ego. Więc odpięłam trochę koszulę, by ukazywała dekolt, nie za wiele. Nie chciałam wyglądać kiczowato. Potem założyłam moje szorty z brązowym paskiem, następnie wsadziłam w nie koszulę. Podeszłam do mojego kredensu i wyciągnęłam niskie białe skarpetki i je założyłam tak jak moje krótkie czarne Converse.
Stałam w lustrze, co następne? Pomyślałam.
Zacisnęłam mój kucyk mocniej i podrzuciłam włosy, tworząc poburzony, ale słodki koński ogon. Chwyciłam moj naszyjnik z muszelką, który Kayla i ja dostałyśmy w lato, kiedy byłyśmy w Californii. Tak bardzo za nią tęskniłam.
Pomalowałam się i ponownie na siebie spojrzałam.
Okej, spisałam się dobrze. Uśmiechnęłam się i opuściłam łazienkę i poszłam z powrotem do mojego pokoju.
Kiedy mijałam pokój Harry'ego usłyszałam dźwięk gitary. To był on. Grał "Skinny Love"
O mój Boże. On jest niesamowity.
Zapukałam do jego drzwi i usłyszałam, że przestał grać.
-Co?- zawołał. Weszłam do środka, a on odłożył gitarę i się odwrócił.
Widok jego twarzy był bezcenny. chciałam się zaśmiać, ale nie mogłąm.
-Whoa, stara... wyglądasz... gorąco!-Powiedział- Zdecydowałaś dzisiaj ubrać się przyzwoicie?-Uśmiechnął się złośliwie i odwrócił się, by zgarnąć swój plecak.
-Nie bądź dupkiem-Odpowiedziałam. Zarzucił go na ramię i zachichotał.
-Gotowa?-Zapytał.
-Nie do końca.-Odparłam z westchnieniem.
Niedługo potem wyszliśmy.
W samochodzie spojrzałam na niego i tak naprawdę gapiłam się przez chwilę.
-Co?
-Jesteś naprawdę dobry w graniu na gitarze i śpiewaniu.-Powiedziałam uśmiechając się.
-Nie, nie jestem. Ledwie wiem jak grać.
Zaczyna się.
-Grałeś jedną z najlepszych piosenek wszech czasów. Wiesz jak grać.-Odpowiedziałam.
-"Skinny Love" jest łatwa do grania na gitarze, Rene'e.
Jezus, przyjmij ten cholerny komplement.
-Okej, nawet jeżeli jest, twój głos - umiesz śpiewać Harry.
-Każdy potrafi śpiewać.
-Ale to nie oznacza, że każdy powinien.-Uśmiechnęłam się.
-Dobra uwaga.-Powiedział.
Dojechaliśmy do szkoły i zaparkowaliśmy samochód. Zanim wysiedliśmy Harry nachylił się.
-Dobrze, posłuchaj, ostatnia noc pozostaje pomiędzy nami. Nie chcę, żeby ludzie tutaj wiedzieli, że się całowaliśmy.
Nieco mnie to zabolało. Naprawdę tak bardzo się mnie wstydził? Spojrzałam się w dół, na swoje kolana, walcząc z łzami próbującymi wydostać się na zewnątrz.
-Co ja ci takiego zrobiłam, że się mnie wstydzisz, lub cokolwiek?-Zapytałam łamiącym głosem.
-Ja tylko-Ja mam reputację, Rene'e i jeżeli pokazałbym się z- dziewczyną jak ty...
Popatrzyłam na niego i zaczęłam płakać. Dlaczego przed nim płakałam? To znaczy, tak, lubiłam go, ale z drugiej strony dalej była we mnie cząstka, która nim gardziła. Wydostałam się z samochodu, co zrobił i on. Ruszyłam w stronę szkoły, a on gonił mnie.
-Rene'e-Zawołał.
-Nie mów do mnie Harry. Na serio! Ekstremalnie mnie wkurwiłeś! Nie mam nawet ochoty cię widzieć!-Powiedziałam, przez łzy. Po tym, co zrobiłam dzisiaj, moje włosy, mój strój, mój makijaż, to było wszystko dla niego. Czułam się tak głupio.
Chwycił mnie za ramię.
-Puść mnie!-Wrzasnęłam i szarpnęłam moim ramieniem.
-Nie rozumiesz, prawda? Faceci tacy jak ja nie umawiają się z dziewczynami jak ty Rene'e.-Skinęłam głową.
-Masz rację, kutasy jak ty nie umawiają się z dziewczynami jak ja. Oglądasz się za dziewczynami z wielkimi cyckami, sztuczną opalenizną i sztucznymi włosami. Nie interesujesz się dziewczynami , które mają szacunek do siebie. Wolałbyś mieć dziwkę, której nogi są otwarte na oścież i ty o tym wiesz!
Wściekł się, mogłam to jasno powiedzieć po jego oczach.
-Jesteś suką Rene'e. Serio myślisz, że uprawiałem seks z każdą spotkaną przeze mnie dziewczyną w tej szkole, która rzuciła się na mnie, prawda? Bo to jest to, czego oczekujesz od gościa jak ja?
-Cóż-Wzruszyłam ramionami.
-Jesteś taka krytyczna-Ruszył w stronę budynku szkoły.
-A ty nie jesteś?-Powiedziałam i odwróciłam się.
Zatrzymał się i odwrócił w moją stronę.
-O czym ty mówisz?
Wytarłam łzy z policzków i pociągnęłam nosem.
-Śmiałeś się z mojego akcentu i ubrań. Ty i twoi przyjaciele powiedzieliście, że się nie wpasuję. Jak myślisz jak się wtedy poczułam?
-Słyszałaś to?
-Tak, zabolało mnie to, Harry.
Odsapnął i spojrzał w dół, na chodnik.
-Przepraszam, że cię zraniłem.-Złapał moją rękę i trzymał w swojej.
Jego ręce były dużo większe od moich. Uśmiechnął się, w momencie, gdy zaczął się bawić moją ręką.
-Faceci jak ja nie umawiają się z dziewczynami jak ty, ale wydaje mi się, że trochę się w tobie zakochuje.
Moja głowa wystrzeliła w górę, w jego stronę. Moje oczy były otworzone szeroko i dalej wypływały z nich łzy.
-C-Co?
Uśmiechnął się.
-Kto by pomyślał, co?
Puścił moją dłoń i odszedł.
Stała tam, zbyt zszokowana, by coś powiedzieć. Spojrzałam na Harry'ego, kiedy się odwrócił,
-Ukryj ten okropny akcent, Rene'e. Ludzie zaczynają o tobie mówić.- Odwrócił się ponownie i kontynuował drogę do budynku.
Nie obchodziło mnie to. Byłam zbyt zajęta przetwarzaniem jego słów w myślach.
"Ale wydaje mi się, że trochę się w tobie zakochuje." W kółko i w kółko potarzało się w mojej głowie.
Mamy teraz Miłosno/Nienawistną relację.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz